Sierpień 28th, 2010

Kiedy myślisz, że to już koniec, to właśnie jest początek. Trzeba parę  razy uderzyć głową w mur, żeby zrozumieć swoje błędy. I kiedy myślisz, ze wiesz już wszystko, dopiero wtedy okazuje się jak mało wiesz…

wypadłam z pociągu goniących.gula pod prawym kolanem wciąż boli.przybierając kolor dojrzałej śliwki.ostatnim tchem wyskoczyłam z pociągu do nikąd.rezygnuję z wyścigu szczurów.nie będę stała w kolejce za udawanym szczęściem.nie będę masą.nie zmienię się.oto ja.nieidealna.z wadami.mój charakter pozostawia wiele do życzenia.jak i cała reszta.nie będę masą.mam własny życiowy cel.będę żyć tak jak chcę, nie jak chcą inni.najpiękniejsze nie jest to, co widać na pierwszy rzut oka.może i zatraciłam pojęcie piękna.może wypadło gdzieś podczas podróży.srebrny łańcuszek leżący w portfelu wśród monet daje o sobie znać.to co z nim związane, pięknem nazwać mogę.choć inni tego nie dostrzegą.

Praca i leniuchowanie na zmianę – to właśnie Wakacje!

Lipiec 31st, 2010

Wolne często objawiało się u mnie to bez-produktywnością lub nad-produktywnością. Wszystko zależało od planów na dany okres oraz tego, czy najzwyczajniej w świecie wyrabiałem się z terminami. Dzisiaj jest inaczej…

Pracuję ile mogę, bo sprawia mi to przyjemnośc, a cel sam w sobie jest jeszcze przyjemniejszy od pracy. Do tego jeszcze, gdyby zawsze było wiadomo, czy praca przyniesie oczekiwane owoce, to byłbym najszczęśliwym człowiekiem na ziemi, a przy okazji pracoholikiem, bo nie odpuściłbym żadnej okazji!

Tymczasem, nie popadając w przesadność w żadną stronę, to pół dnia spędzam na przemian na pracy i na odetchnięciu od niej.

Polecam zachowywać równowagę i harmonię, to jest ta większa produktywność.

through changes.

Czerwiec 13th, 2010

Pisanie czerwonym atramentem znów nabrało sensu . Uginająca się, czerwono-czarna stalówka skrobie kolejne słowa…Przecież nie mogę być człowiekiem pozbawionym uczuć. A jednak. Podobno płaczemy po stracie bliskich. Nie płakałam. Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Bo niby dlaczego miałoby? Więzy krwi nic nie znaczą. Ani nazwisko. Ani wszędobylska obłuda. Nie płacze się nad człowiekiem, któremu najchętniej po prostu by się wygarnęło. Nie mówi się o nim “niby dobrze” skoro najchętniej wkrzyczelibyśmy wszystko to, co zrobił źle. Nie kocha się człowieka, dla którego nie istnieliśmy bądź nie istniejemy. Ciemny korytarz, przeraźliwie jasny pokój i ten krzyk. Te słowa. Są rzeczy, których się nie wybacza. Dziś rządzi niesprawiedliwość. Więc dlaczego ja mam być sprawiedliwa? Nie żałuję, nie współczuję. Nic nie czuje. I czuć nie będę. Może i jestem pozbawiona uczuć. Tylko, że ktoś mnie tego nauczył. Nic na pokaz. O zmarłych albo mówi się dobrze, albo nie mówi wcale. Więc będę milczeć. Przerażająca świadomość. Kiedyś każdemu z nas przyjdzie zamknąć oczy już na zawsze. Zostaną po nas ubrania, listy, których nie zdążyliśmy przeczytać, ulubiona herbata i koc, którego wczoraj nie zdążyliśmy poskładać. “żyj tak, abyś mógł w każdej chwili umrzeć” niewykonalne postanowienie… Zgubiona dawno płyta znów ujrzała światło dzienne. Wreszcie do niej dojrzałam. Nie przeszkadza mi już. Polubiłam. Trochę to potrwało. Lepiej późno niż wcale. W końcu, po wielu perypetiach, odnalazłam się w życiu.

she just hangs her head in pain nad prays.

Czerwiec 5th, 2010

Nigdy nie lubiłam o nic prosić. To nie tyle co pokazywanie swojej słabości, ale przegrana. Bo nie potrafiło się uzmsłowić lub okazać tego inaczej.Każdy ma swoje zdanie. Jasne, to logiczne. Bez tego bylibyśmy cholernie nudni i przewidywalni. Proszę. O odrobinę opiekuńczości. W momencie takim a nie innym głupie pytanie z cyklu:” jak się czujesz?” byłoby jak najbardziej na miejscu. To tylko 13 liter. 13 liter wystarczy, zeby poczuć się, że ktoś choć czasami pomyśli, że martwi się. Nie nawidzę grać roli mamuśki i pytać z uporem maniaka co tam, co się dzieje. Nienawidzę ciągnąć za język.A jednak robię to, bo wiem, że nic bym nie dostała. Głupio mi dzień w dzień pisać, wypraszać odpowiedzi. Chciałabym cieszyć się i martwić razem z tobą. Na tym to wszystko to polega. Radość mnoży się razy dwa a smutki dzieli na dwoje. Nie proszę o wylewność uczuciową, chociaż i to kiedyś potrafiliśmy. Proszę o te pare zdań. Chcę mieć świadomość, że jestem jednak potrzebna. Czuję się jak pieprzona świeczka. Zaczynam gasnąć. Brak mi motoru napędzającego. I choćbym stanęła na głowie, bez Ciebie nic mi się nie uda. Taka głupia natura człowieka przywiązanego. Proszę o okazanie zainteresowania. Ostatnio nie czuję się jak partner do rozmow, raczej żandarm wyciągający podstawowe informacje. Może i jestem dziecinna, chłonąc każde słowo jak gąbka. Ale to tak, jakby nie żyło się naprawdę. Czasami zastanawiam się, jak ludzie wytrzmywali podczas wojny. Pisali do siebie listy. I było w porządku. Proszę, pokaż od czasu do czasu, że wciąż ci na mnie zależy.

dywagacje na temat.

Maj 31st, 2010

Miałam napisać wiersz. Nie wyszło. Pewnego dnia siadasz przed pustą kartką i zdajesz sobie sprawę, że to wszystko było już powiedziane. Nie znajdujesz już odpowiednich słów. Po prostu wolisz milczeć. Zamiast pisania ckliwych wyznań milczysz.I choć masz milion myśli w głowie, setki zdań do wypowiedzenia, nie potrafisz. Gdzieś po drodze wdziera się powierzchowność a słowa tracą na wartości. Czasem w ogóle tracą swoje znaczenie…I choć oczekujesz ciepłych słów, doskonale wiesz, że z Twoich ust brzmią one po prostu pospolicie. Czasami i słowa zawodzą. Tam gdzie nie dociera litera i słowo zostaje wiara Wiara, że mimo iż nie mówi się tego na głos to uczucia są wciąż takie same. Że nie znikną. Miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje. Wszystko przychodzi z czasem… To kiedy przychodzi czas, że zamiast mówić wolimy milczeć?
To raczej nie zmęczenie materiału. Może to po prostu pewność, że nie musimy nikogo o niczym zapewniać, bo i tak ta osoba to wie? Może to i egoizm, czekanie z niecierpliwością na słowa drugiej osoby, podczas kiedy sami nie potrafimy sklecić zdania. Co tam? Jak tam? Co słychać? To już na tyle mnie stać? Zdrabnianie, słoneczkowanie i kochanie powoduje u mnie odruch wręcz wymiotny. Jakież to dziecinne. Podkreślanie na siłę. A przecież Ty i tak wiesz ile dla mnie znaczysz i kim jesteś…

so?

Maj 24th, 2010

Najprawdopodobniej jest to po prostu śmieszne. Mi jednak nie przeszkadza banalność i trywializm. Czasami wystarczy jedno słowo, zdanie i twoje wątpliwości jak na złość biorą górę. Nie specjalnie, nie. Nie doszukujesz się na każdym krokusłówka, za które złapiesz by z dziką satysfakcją krzyknąć: “Ha, mam Cię!” A jednak zastanawiasz się. “Kiedy inny…” Inny? To aż tak źle jest między nami? Czy już nie wierzysz, że dalej możemy być my? Wybacz, że nie jestem taka jak kiedyś. Opuszczam głowę w ucieczce przed Twoimi ustami. Nie dlatego, że nie chcę tego. Za każdym razem, gdy odchodzę, mam gulę w gardle. Łamie mi się głos. 10- 15 minut. Na tyle Cię mam. Na tyle jesteś mój. Jesteś obok… To zdecydowanie za mało. Siadamy obok siebie i co? Konstruktywne zdania ograniczone do co tam? jak tam?  co ciekawego się działo?. Nie umiem się z tym pogodzić. Za każdym razem gdy Cię widzę odzywa się ogromne poczucie winy. Przecież mogło byc inaczej. Można było tego uniknąc. Nie chcę nikogo na nic skazywać. Przecież mógłbyś żyć normalnie, nie martwiąc się o takie rzeczy. Mógłbyś wyjść, zobaczyć się. Coś razem zrobić…

Maj 21st, 2010

całe szczęście, że kobiecie łatwo jest wytłumaczyć pewne rzeczy. Ostatnią kłótnię mogę z powodzeniem zaliczyć do MPS ( napięcia przedmiesiączkowego- tak dla jasności-przyp.autora). A tak na poważnie to czasami tak trudno znaleźć dobre intencje tej drugiej osoby, o których przecież jeszcze moment temu doskonale się wiedziało. Czasami ogarnia nas szał i nie wiedząc czemu, burzymy wszystko na swojej drodze. W obronie własnej używamy sformuowań, które ślina nam na język przniesie. Być może to chęć udowodnienia. Udowodnienia, że każda z osób jest na tym samym poziomie, że wolno im dokładnie tyle samo. Nie należę do osób, które gdy coś idzie nie tak, zamkną się w sobie i będą myśleć co z tym fantem zrobić. Działam raczej jak burza. Gwałtownie. I czasem cierpią na tym Bogu ducha winni ludzie. Ale jeżeli jest mi źle to po prostu muszę się wykrzyczeć, taka kolej rzeczy. Jeżeli mówię, że nie przerywaj, daj mi kontynuować monolog, pewnie i tak w złości pogubię sie po drodze i zobaczę jak bardzo jest to głupie.

Testy na impotencję, inteligencję czy paru innych trudnch wyrazów uważam osobiście za śmieszne. To nie jest sprawdzian jak bardzo jesteś macho czy sexy. Ten link, a konkretnie enagram, pokazuje mniej więcej jaką ma się osobowość. Jest logiczne, że nigdy żaden test nie powie Ci, jaki jesteś. Ale na dobrą sprawę nie mozesz być jednocześnie cholerykiem i flegmatykiem. pesymistą i optymistą. Czasami tu gdzie nie można zadziałać słowem, można zadziałać literą. Jakież to głupie, mówić komuś: postępuj ze mną tak a tak. Z pewnością mam dziwny charakter i wcale tego nie przeczę i według mnie sprawianie komuś niespodzienek w postaci zrozumienia potrzeb tej osoby, bez uprzedniego informowania to właśnie romantyzm. To, ze nie muszę mówić, czego potrzebuję, bo ta druga osoba to wie.

podobno z miłością jest jak z masłem, od czasu do czasu trzymana w chłodzie dłużej zachowuje świeżość.

“there’s something in him that moves me”

A jaka jest Twoja osobowość?

Maj 21st, 2010

Sprzeczki powstają z nieporozumień, zazdrości, różnic wartości, niezrozumienia… Z czego jeszcze? Gdybyś mógł znać intencje drugiej osoby, większość kłótni nie mialoby miejsca. Przecież nikt, prawdziwie bliski nie chce dla Ciebie źle…

Click to continue reading “A jaka jest Twoja osobowość?”

popołudnie bezkarnie cytrynowe

Maj 20th, 2010

Ja chcę , wiesz czego
Gdziekolwiek nie spojrzę
Wszystko pochłania ten moment
Rozbici przez zachłanny wir
Kręcimy się w kółko na karuzeli
Gdzieś tam … tylko spójrz
Gdzieś tam on jest , ja to wiem
Poszukiwanie tej odpowiedzi nie sprzyja nam
Ale któż by nie chciał wiedzieć
Czy ten kawałek nieba nad naszą głową
Nie posłuży kiedyś do pierwszego lotu ?
Czy karuzela nie zamieni się w sprzyjający prąd ?
Kiedy spełni się marzenie ?
Kiedy pęknie krępujący sznur ?
Ja chcę znać ostatni rozdział
Za dużo pytań kotłuje się wciąż
Za dużo łzawych wyznań
Tchórzliwych uników i milczących chwil
I chodź taki mam już szkielet
Nie chcę by szwendał się po świecie
Niczym ludzki duch .
W każdej ciszy obecny,
gdy pusto dookoła chcę Twe oczy zamglone widzieć,
słyszeć oddech,czuć puls,
Lecz gdy jesteś już obok,
Uciekam wzrokiem, splatam dłonie,
Odwracam się i krzywdzę….
Wiedzieć jedno bym chciała,
Czy to jest miłość?…Życie to wieczna huśtawka zdarzeń
Raz u góry, a raz na dole
Bliżej nieba…bliżej ziemi
Na brak emocji nikt nie narzeka
Aż od tego huśtania często
Głowa nas rozboli, oj boli…
Jest pełne epizodów nadziane
Jak dobre ciasto rodzynkami
Nie zawsze i każdemu smakuje
To co najlepsze z niego wybieramy
Resztę odstawiamy z pamięci wyrzucamy
Ciesząc się tym co nam pozostanie
Co dzień zaskakuje swą wyobrażnią
Scenariusza niezgodną z naszymi planami
Dobiera sobie aktorów, nie pytając -
Czy chcą zagrać w przeznaczonej roli ?
Wszystko zdarza się według życia woli
A za niedołęstwo obciąża przeznaczenie
Jest, jakie jest – nasze jedyne
Smutne, ciężkie, a może szczęśliwe?
Wyboru i tak przecież nie mamy
Wszystko z góry jest nam dane
Małe zmiany są czasem wskazane
I tu właśnie zaczyna się nasze życie
Żyjmy tak, aby być szczęśliwym
Każdą chwilę wycisnąć jak cytrynkę
Radości wycisnąć choć odrobinkę
A jeśli jest za kwaśna to trudno
Zawsze można sięgnąć po nową
Przecież tyle ich w życiu mamy

dla siebie.Ciebie.Nas.

goniąc króliczka

Maj 18th, 2010

Quo vadis? no właśnie. najprostszą z odpowiedzi jest ta, którą wybierają tłumy. Dzikie tabuny tak samo ubranych ludzi, beczących niczym owce w stadzie. bo tak wypada. bo tak jest dobrze. łatwiej.budzisz się co rano i masz świadmość, że należysz do tego tłumu. durnego korowodu pełnego klaunów. Jesteś człowiekiem. A więc masz się zachowywać tak i tak, czuć to i to. Kanoniczność mnie przeraża.  Hiperpoprawność naszego społeczeństwa wywołuje u mnie odruch wymiotny. Poetycki w dodatku. Nawet twórczość ściągnięto w określone ramy. Już nie piszę. Nie zamierzam dostosowywać się do takich a nie innych bzdurnych regułek. Byłam aligatorem i Rejtanem. Byłam Kasandrą i marą nocną w teatrze życia. Lecz jeszcze nigdy nie byłam chybba do końca sobą.  No i co z tego, że przypalam naleśniki na patelni, niedosalam mizerii czy w sałacie z czosnkiem nie znadziesz u mnie czosnku? Co z tego, że mam bałagan w biurki i nienawidzę prasowania? Co z tego, że mam słomiany zapał gdy coś mnie nie interesuje i chodzę boso po domu i mam za dużo tu  ówdzie? Jestem sobą. To ja. Moje marzenie? Chyba wciąż gonię króliczka. tak jest fajniej. Chcę szczęścia. Czy da mi to pisanie, niańczenie dzieci i latanie z aparatem boso przez świat to nieistotne.

Może i jestem niepoprawną romantyczką, idealizujacą wszystko co zobaczy. najprawdopodobniej właśnie tak jest. Wbrew pozorom nie chcę stosu bibelocików, kwiatków czy pluszaków. Nie chcę tych wszystkich bzdurnych rzeczy. Chcę trzymać za rękę i wiedzieć, że nic złego mnie już nie spotka.

śmieszne. w trakcie pisania uświadomiłam sobie, że ja już “dogoniłam swojego króliczka”. teraz muszę już tylko zakasać rękawy.


WordPress Loves AJAX
Kredyt mieszkaniowy - Mieszkania Toruń - Alkoholizm - Nieruchomości w Warszawie